wtorek, 5 sierpnia 2014

Rozdział 2

-Cześć tato- Lucie zeszła na dół po schodach i pocałowała 'ojca' w polik.
Bane przez chwile zastanawiał się co ma powiedzieć.
-Cześć, wyspałaś się? - spytał Magnus z troską w głosie.
Był bardzo podekscytowany tym, że po tylu latach czekania na to aż ona się obudzi to się właśnie stało.
-O dziwo bardziej niż zazwyczaj. Co będzie na śniadanie?
-Arthur szykuje coś w kuchni, musisz jego zapytać.
-Tato, wiesz jak ja cię bardzo kocham- Lucie zaczęła robić maślane oczy.
-Co chcesz?
-Będę mogła dziś iść do kina i do centrum handlowego? Mam wrażenie, że dawno tam nie byłam- dziewczyna nadal robiła do Magnusa kocie oczy.
-Będziesz mogła, tylko nie rób już oczu jak kot ze Shrek'a- nie potrafił jej odmówić- A o której dokładnie?
-O 14 do kina a później jeszcze na zakupy więc wrócę około 20.
-No dobrze.
-Dziękuję- Lucie rzuciła mu się na szyję i ucałowała go.
-Usiądź i zaczekaj na śniadanie a ja na chwilę idę do mojego gabinetu.
-Dobrze.
Magnus przeszedł przez korytarz i wszedł do ostatniego pomieszczenia po lewej stronie. Szybko wziął do ręki telefon i wybrał numer Samanty.
-Słucham? - usłyszał po drugiej stronie słuchawki.
-Tu Magnus. Lucie wychodzi dziś o 14 i idzie do kina a później na zakupy. Przekaż to Luke'owi i powiedz żeby był tu 20 minut wcześniej tak na wszelki wypadek.
-Dobrze, przekaże mu. A czy Lucie pamięta cokolwiek? Coś sobie przypomina? - wypytywała kobieta.
-Nic na to nie wskazuje, więc pewnie nie. I powiedz jeszcze Luke'owi by starał się nie wyróżniać z tłumu bo on jest do tego zdolny. Jeśli ma odwagę to może spróbować się z nią zapoznać, ale zrobi jak będzie wolał.
-Dobrze, wszystko mu powiem. Do zobaczenia.
-Do widzenia.
Po tych słowach ktoś zapukał do gabinetu.
-Proszę- powiedział.
-Śniadanie gotowe- oznajmił lokaj i po chwili zniknął za progiem drzwi.
Magnus udał się do jadalni gdzie już czekała na niego 'córka'. Usiadł naprzeciw niej i zaczął jeść tak samo jak ona.
                                      ***
-Luke, o 13:40 masz być pod domem Magnusa. Lucie wychodzi o 14, idzie do kina i na zakupy. Bane prosił bym ci przekazała, że jeśli chcesz to możesz spróbować się jej przedstawić.
-Dobra. A mam już zaczynać coś jej przypominać? - spytał chłopak.
-Nie! - krzyknęła odruchowo Samanta- Wybacz. To jeszcze za wcześnie. Najpierw musicie się na wzajem dobrze poznać a wtedy będziesz wiedział jakie masz mieć do niej podejście.
-Okej, tylko już nie krzycz- Luke zaśmiał się pod nosem.
Samanta tylko na niego spojrzała i wyszła z jego pokoju udając się do jadalni gdzie była cała reszta domowników.
-Czemu przyszłaś tak późno kochanie? - Igor skierował pytanie do żony.
-Dzwonił Magnus. Lucie już się obudziła. Dziś wychodzi i prosił bym przekazała szczegóły Luke'owi.
-Aha. To wszystko wyjaśnia- Igor wrócił do jedzenia.
James cały czas bawił się jedzeniem na talerzu i nawet nie słuchał tego co mówiła Samanta po wejściu do pokoju.
-Jem, co się stało? - spytała kobieta.
-Nic- odpowiedział nawet na nią nie patrząc.
-Przecież widzę. Możesz mi powiedzieć.
-On jest zły, że to Luke ma się opiekować Lucie a nie on- powiedziała Miley bo widziała, że jej brat nie powie co tak na prawdę go trapi.
-Aż tak bardzo ci na tym zależało James? - Samanta lekko nie dowierzała słowom Miley.
-Tak. Ale on jest moim Parabatai i nie będę żywił do niego urazy, bo to nie była jego decyzja. A teraz przepraszam, ale jakoś nie jestem głodny- oznajmił.
James wstał od stołu i wyszedł nawet na nikogo nie patrząc.
-Nie wiedziałam, że tak bardzo mu na tym zależy- kobieta była zakłopotana- Powiedział ci dlaczego, Miley?
-On mi nic nie powiedział. Sama się domyśliłam. To mój brat i umiem rozpoznać co go trapi. Kiedy tylko powiedziałaś nam o Lucie i tej całej klątwie to on miał nadzieję, że będzie mógł się o nią troszczyć i wreszcie w czymś wykazać. A kiedy zobaczył jej zdjęcie w naszej bibliotece od razu mu się spodobała, było to widać po tym jak patrzył na to zdjęcie.
-Nie miałam o tym pojęcia. Gdyby mi powiedział to na pewno z Magnusem wybralibyśmy jego. Ale to, że wybraliśmy Luke'a nie oznacza, że Jem nie może się z nią zaprzyjaźnić. Przecież mogą to robić obydwoje ale odpowiedzialność spoczywa na Luke'u.
-Pójdę mu to przekaże- na twarzy Miley zagościł uśmiech.
Wybiegła szybko z jadalni. Teraz Samanta została tam sama z mężem.
-Sądzisz, że dobrą decyzją było wybranie Luke'a? - spytał Igor.
-Sądzę, że tak. Sam Magnus powiedział iż Luke jest bardzo podobny do Alexandra, którego znała Lucie. Jeśli go zobaczy to z czasem sama może przypomnieć sobie Alex'a i całą resztę. Nie mam takiej pewności, ale tą myślą kierowałam się gdy pomagałam wybrać Magnusowi.
-Wiesz, że może się zdarzyć to co za czasów gdy tym Instytutem kierowała Charlotte Branwell? Dwóch chłopaków zakochało się w tej samej dziewczynie a do tego oni byli Parabatai- mina mężczyzny była zakłopotana.
-Tego właśnie obawiam się najbardziej.
                                      ***
Magnus jak zwykle siedział z głową w Księdze Zaklęć, gdy nagle z czytania wyrwało go pukanie do drzwi a po chwili ich uchylenie.
-A ty jak zwykle nic tylko siedzisz i uczysz się tych zaklęć- do pokoju weszła Lucie, na jej słowa Magnus lekko się uśmiechnął.
-A co innego ma do roboty czarownik?
-No nie wiem. Na przykład gra z córką w karty, wyjście na spacer i inne takie nudne według ciebie zajęcia- na te słowa obydwoje się zaśmiali.
-Przecież dobrze wiesz, że gdybyś mnie o coś takiego poprosiła to bym to zrobił.
-Wiem. Tato, ja już wychodzę, dobrze?
-Przecież jeszcze nie ma 14- Bane był lekko zaniepokojony.
-Wiem, ale chciałam jeszcze pójść do sklepu z kosmetykami.
-Zaczekaj tu chwilę.
Lucie przytaknęła a Magnus wyszedł z pokoju. Po chwili znajdował się już na podwórku i szukał wzrokiem znajomej twarzy chłopaka. Gdy tylko go zauważył od razu do niego podszedł.
-Coś się stało? - Luke zdziwił się na widok Bane'a.
-Nie. Po prostu sprawdzałem czy już jesteś bo Lucie chce wyjść wcześniej.
-Jak widzisz stoję tutaj więc może już wychodzić.
Magnus wrócił do domu i wszedł do gabinetu.
-Coś się stało tato? Dlaczego tak nagle wyszedłeś?
-Nic ważnego. Możesz już iść jeśli chcesz.
-Okej. Pa- Lucie ucałowała ojca i wyszła z domu.


1 komentarz:

  1. Nominowałam cię do Libester Awards więcej tu http://angels-love-1d.blogspot.com/p/nominacje-bloga.html

    OdpowiedzUsuń